piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział I Nowe domy, nowy wygląd

Trójka nastolatków stała na peronie 9 i 3/4. Dziewczyna o brązowych włosach, rudy chłopak i pewien brunet. Tak, to Hermiona Granger, Ron Weasley i Harry Potter. Właśnie zaczynali 4 rok w Hogwarcie. Byli dumni ze swojego ostatniego roku. Złapali Glizdogona, a Blacka oczyścili ze wszelkich zarzutów. Teraz Harry mieszkał u swojego ojca chrzestnego. Syriusz z dumą zaprowadził go pod sam parowóz. Niektórzy nie wierzyli ministerstwu, więc chowali się przed nim. On nic sobie z tego nie robił. Rozległ się gwizdek. Wszyscy uczniowie zaczęli się żegnać.
- Pa Syriusz.  Będę pisał. - powiedział Harry.
- Ja też.  Trzymaj się. - uścisnęli się krótko. Cała trójka wsiadła do pociągu. Jechali już dobrą godzinę. Hermiona czytała Proroka i piła herbatę z termosu, który zabrała z domu. Po chwili się zakrztusiła.
- Posłuchajcie :  Nowa tiara przydziału Tiara przydziału, lat 1274 w ostatnią niedzielę oświadczyła, że ma dość. Zastąpiona będzie tiarą  Ravenclaw. "Uczniowie będą przydzieleni jeszcze raz " mówi Korneliusz Knot, obecny minister magii. Więcej na str.4.
- Co? Tiara Ravenclaw jest bardziej wybiórcza... - powiedział Harry
- I co? - zapytał zaciekawiony Ron.
- Aaa... nic.  - brunet nie mówił przyjaciołom o poproszenie o przydział do Gryffindoru. Mógł się założyć, że tiara Roweny nie da się prosić. Przez dłuższy czas nie rozmawiali, ale tą ciszę przerwał pewien szarooki blondyn, który właśnie wszedł do przedziału.
- Szukałem cię, Potter. - powiedział Draco.
- Czego?
- Pogadajmy na osobności...
- Harry, nigdzie nie idzie! - krzyknęła Hermiona.
- Zamknij się, szlamo.
- Czego chcesz, Malfoy? - zapytał Potter.
- Porozmawiać.
- Miejmy to za sobą. - Miona zrobiła zawiedzioną minę. Harry i Draco wyszli na korytarz. Pulchna czarownica akurat przechodziła ze swoim wózkiem.
- Zjesz coś? - zapytał Draco. Harry nie krył zdziwienia.
- Dracon Lucjusz Malfoy proponuje mi coś do jedzenia?
- Wiem, że może wydawać się to trochę dziwne, ale chcę cię przeprosić.
- CO?! ŚLIZGON CHCE MNIE  P R Z E P R O S I Ć? A może inaczej: MÓJ NAJWIĘKSZY WRÓG NIELICZĄC VOLDKA CHCE MNIE PRZEPROSIĆ?
- BYŁY ślizgon. Teraz nikt nie jest w jakimkolwiek domu. Kiedy byliśmy w 1 klasie, na ceremoni przydziału, słyszałem, jak szepczesz " Nie do Slytherinu, Nie do Slytherinu, Nie do Slytherinu...". W tym roku nie licz na to. Ten dom wcale nie jest zły. Z tobą wygramy puchar domów i quidditha.  Zgoda? - Blondyn wyciągnął rękę. Harry szybko analizował fakty. Faktycznie, jest szansa, że stanie się ślizgonem. W Slytherinie wszyscy kochali Dracona, bez niego nie znajdzie tam przyjaciół. Potter uścisnął mu rękę.
- Ale nie waż się nazywać Hermiony... sam wiesz jak.
- Ok. Co nie zmienia faktu, że ty niedługo tęż będziesz ją tak nazywać.
- Nigdy...
- Zobaczymy. O! Chyba dojeżdżamy! - parowóz zwalniał. Uczniowie wysiedli z pociągu. Do Hogwartu pojechali powozami ciągnącymi przez testrale. Zobaczyli profesor Mc.Gonogall.
- Uczniowie! Proszę ustawić się w rządku, klasami. - po chwili z 50 różnych rzędów stało przy profesorce.
- Będziemy losować! Pierwszą klasą jest 4 rok! Ślizgoni i Gryfoni, tutaj. Puchoni i Krukoni tam. Czytam imiona! Dean Thomas!
- Ravenclaw! - Nagle, stało się coś dziwnego. Chłopak zrobił się blady, kręcone włosy się rozprostowały i zmieniły kolor na jeszcze ciemniejszy. Wyraz twarzy zmienił się na mądrzejszy.
- Ernie Macmillan!
- Hufflepuff! - Ernie się nie zmienił. Był przecież puchonem.
- Hermiona Granger!
- Ravenclaw! - Włosy Hermiony zrobiły się ciemniejsze, a wyraz twarzy mądrzejszy (o ile to możliwe).
- Seamus Finniagan!
- Slytherin! - Oczy zrobiły mu się szare, włosy czarne, a karnacja bledsza.
- Hannah Abbot!
- Gryffindor! - Włosy zrobiły jej się brązowe i była trochę bardziej opalona.
- Neville Longbottom!
- Hufflepuff! - Chłopak niezbyt się zmienił. Już w Gryffindorze wyglądał dość hmm... ciapowato 
- Draco Malfoy!
- Slytherin! - jak można było się domyślić, nie zmienił się.
- Ron Weasley!
- Hufflepuff! - Harry nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Jego rude włosy stały się jeszcze BARDZIEJ rude. Poza tym, wyraz twarzy ukazywał ofermę.
- Harry Potter! Ledwie tiara musnęła jego głowę wrzasnęła: Slytherin! - Oczy Harry'ego zrobiły się bardziej zielone, był bardzo blady i miał BLOND WŁOSY. Jego twarz również zrobiła się bardziej poważna. Chwiejnym krokiem usiadł obok Seamusa i Dracona. Po chwili dołączyli do nich również Blaise Zabini, Crabbe i Goyle. Ceremonia przydziału trwała do północy. Draco zaprowadził Seamusa i Harry'ego do dormitorium.
- Tom Riddle - powiedział Draco do kamiennej ściany. Ukazały się drzwi. Weszli do środka. Zobaczyli kamienny loch, oświetlony zielonym światłem. Po podłodze pełzły zaczarowane, kamienne węże. W bogato rzeźbionych kominkach huczał szmaragdowy ogień. Fotele były zielone, ze srebrnymi wykończeniami. Stoły w ogóle były ze srebra. Ściany zdobione były gobelinami z Salazarem Slytherinem, wężami połykającymi lwy. Z Voldemortem. Z okien rozciągał się widok na góry. Wejście zdobił piękny, kamienny łuk.
- Nasz loch jest ogromny. Każdy ma tu swój bogato zdobiony pokój.
- Czyli nie śpimy razem, tak jak w wierzy Gryffindora. - powiedział Seamus, na co Draco parsknął śmiechem.
- 5 osób spało w jednym dormitorium?!- zapytał z niedowierzaniem.
- Tiaaa... od razu widać, że Slytherin jest lepszy. - powiedział Harry. Nikt z nich nie wiedział, ale nie nastąpiła tylko zmiana wyglądu. Nastąpiła również zmiana charakteru.
- Ok. Dobranoc. - Powiedział Draco. Wspięli się po schodach. Zobaczyli drzwi z napisem 4 rok . Otworzyli je. Ich oczom ukazał się wąski korytarz z 6 drzwiami. Na każdej była tabliczka z napisem Harry Potter, Seamus Finniagan, Draco Malfoy, itd... Harry otworzył drzwi i zaniemówił. Podłoga była wykonana ze srebrnego, wielkiego bloku marmuru. Ściany były zielone. Meble były szmaragdowe ze srebrnymi wykończeniami. W rogu stał fotel, przy ścianie biurko, na przeciwko mebla było wielkie, srebrne łoże z zieloną narzutą. Kryształowy żyrandol dawał na to wszystko szmaragdowe światło. Była tu jeszcze para drzwi. Jedne prowadziły do luksusowej łazienki, z basenikiem, trampoliną i tysiącem kranów. Drugie drzwi prowadziły do małej kuchni! Był tam mały wykonany ze srebra stoliczek z 2 krzesłami z tego samego materiału. Był tu jeszcze mały blat, cztery talerze, komplet sztućców, 4 szklanki, 4 kubki, zlew, kosz na śmieci, komplet noży, patelnia, garnki i co najlepsze - samouzupełnające jedzeniem szafki. Wszystko było tu srebrne lub zielone! Kiedy Harry skończył zwiedzanie, wycelował różdżkę w kufer i mruknął.
- Pactimus! - kufer sam się rozpakował. Ubrania wylądowały w szafie, a drobiazgi w komodzie. Po chwili padł na łóżko i zasnął.
 
 
                                           *********************************
- Nowi puchoni! Zaprowadzę was do dormitorium! - Powiedział Cedrik Diggory. Ron był zszokowany tym, że właśnie wylądował w Hufflepuffie. Jego wyraz twarzy był tak kretyński, jakiego jeszcze nigdy nie widział. Jakby tego było mało, Harry zaprzyjaźnił się z MALFOYEM! Nie ważne... ma przecież Nevilla... Trudno. Podreptał za Diggorym. On jakoś nie miał idiotyzmu zamiast twarzy. Jego rozmyślania przerwało zatrzymanie się Cedrika przy namalowanej na ścianie... świni.
- To wejście do naszego pokoju wspólnego. Trzeba powiedzieć "Jestem z Hufflepuffu", a wpuści was do środka.- Neville odetchnął z ulgą. Nie miał pamięci do haseł.
- Jestem z Hufflepuffu. - powiedział do świni Diggory. Świnia zachrumkała i... znikła. Cedrik przelazł przez dziurę, która się ukazała. Reszta zrobiła to samo. Znaleźli się w małym, żółtym pokoju. Miał nie więcej niż 8 metrów na 8.
- Tam są nasze dormitoria - wskazał na 8 drzwi. - 2 roki są ze sobą łączone. Wy jesteście z 3 klasistami.
- Ale jest przecież 8 dormitoriów, a roków 7! - krzyknął Neville.
- Jeden pokój to pokój Prefektów, czyli mój, McWeaka, Tafa, Akaewa, Toidiny, Pulachrey i MacEvoly.
- Jesteś w dormitorium z dziewczynami? - zapytał Ron.
- No... tak.- odpowiedział. Rudy westchnął i powlókł się do łóżka. Było drewniane z żółtą pościelą. Natychmiast zasnął. 

                                       *********************



Padma Patil prowadziła Hermionę, Dariusa Ginirob, Deana i Parvati Patil do ich dormitorium. Doszła do rycerza.
- Zaklęcie zabijające?
 - Avada Kedavra - powiedziała bez zastanowienia Hermiona. Ukazały się drzwi. Pokój wspólny Krukonów był dość przytulny.  Ściany,  stoliki, fotele, dywany, a nawet ogień w kominkach były niebieskie. Hermiona była zmęczona, więc odrazu poszła na górę,  schodami spać. Jedyne co zauważyła to kolor niebieski, bo od razu zasnęła.







 Siemaneczko! Wiem, że rozdział był beznadziejny, ale co zrobić.  Jeśli jakimś cudem spodobał ci się, nowa notka będzie w tym tygodniu. Wiem, że pokój wspólny slytherinu w książce wygląda nieco inaczej,  ale to mój blog. Sorry za pokój wspólny Hufflepuffu, ale wierzcie mi. Nienawidzę puchonów.